środa, 9 października 2013

JEDEN MIESIĄC - przemyślenia

Wczoraj wybił mi miesiąc (tylko i aż) odkąd postawiłam swoją stopę na amerykańskiej ziemi.
Nie wiem kiedy to minęło! Czas tutaj leci bardzo bardzo bardzo szybko :)
Z okazji miesięcznicy, rano przy śniadaniu dostałam od rodzinki kartkę z podziękowaniami, że jestem w ich rodzinie. Tak bardzo miło z ich strony :D
U mnie nadal wspaniale. Bardzo mi się tutaj podoba i jestem szczęśliwa jak nigdy.
Mimo, że nic specjalnego się nie wydarzyło to i tak czuję się tu dużo lepiej niż w Polsce.
Mimo, że minął tylko miesiąc to i tak dużo się zmieniło. Taki wyjazd pokazuje, które osoby na prawdę cieszą się Twoim szczęściem, a które tak na prawdę są fałszywe. Zauważyłam to już przed wyjazdem i teraz też. Przykre, że najlepsi przyjaciele uważają, że wyjazd tutaj to najgorsza decyzja bo przecieć powinnam się cieszyć życiem w Polsce i się wyszaleć (??).
Host rodzinka jest cudowna! Myślę, że to dzięki nim jeszcze nie włączył mi się homesick :D
Ponoć włącza się w 2-3 miesiącu tutaj, więc u mnie może to przypaść w okres Świąt Bożego Narodzenia. Oby nie!

Takie tam sesje na Grand Central






Następna notka z sobotniej wizyty na Brooklynie, Greenwich Village i niedzielnej Polskiej Parady Pułaskiego na 5 alei  :)

29 komentarzy:

  1. doskonale Cie rozumiem :) Niby taki miesiac, ale czujesz, ze to jest wlasnie TO miejsce, w ktorym mialas sie znalezc, prawda? Nowi ludzie, wspaniala rodzinka i zupelnie nowy kraj. Zgadza sie, takie podroze pokazuja, kto faktycznie nas wspiera i cieszy sie z sukcesow, a kto okazuje sie troszke bardziej pospolita jednostka ;)
    Ja do PL sentyment mam, ale na pytanie, czy chce wracac - NIE! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie ! Miejsce, w którym miałam się znaleźć :D
      Oby już tak zostało :)

      Usuń
  2. Masz rację, taki wyjazd pokazuje dla kogo jesteś ważna - ja mam wielkie szczęście - moje wszystkie koleżanki i przyjaciółki wspierają mnie jak nigdy - wszystkie zaczęłyśmy nowy etap w swoim życiu - ja Ameryka, one studia i choć jesteśmy daleko, nadal utrzymujemy kontakt i wiemy, iż możemy na siebie liczyć. A homesick pewnie dopadnie Cię prędzej czy później, jednak nie obawiaj się tego - trudne chwile to część programu, a będziesz o wiele silniejsza psychicznie jak je zwalczysz! Jakbyś chciała się wygadać zawsze możesz do mnie napisać, w końu przeżywamy to samo :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja niestety albo i stety takiego szczęścia nie mam :) Teraz przynajmniej wiem kto jest prawdziwym przyjacielem a tych fałszywych mi nawet nie szkoda :)
      Możemy ogarnąć jakieś spotkanko :D

      Usuń
  3. a jak radzisz sobie językowo? wszystko potrafisz powiedzieć i wszystko rozumiesz?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ładny blog, podoba mi się <3
    agrestaco6.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm, co prawda w Stanach nie jestem, ale tez mnie nie ma w domu a homesick nie miałam az do dziś ;) Wiec obys i Ty go nie miała :))

    OdpowiedzUsuń
  6. hej mial byc filmiik z odpowiedziami zrob go i pisz czesciej pa ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, ja myślę, że będę miała takie podejście, jak Ty... Oby! Super, że jesteś tam szczęśliwa :)

    OdpowiedzUsuń
  8. "powinnam się cieszyć życiem w Polsce i się wyszaleć" lol pozdro dla "przyjaciół" to chyba logiczne, że jak chcesz się wyszaleć to chcesz zrobić coś ciekawego, a nie siedzieć do końca życia na kanapie i patrzeć na drzewa przed twoim blokiem/domem...
    kobieto zwiedzaj, lataj, skacz, tańcz, śpiewaj i co tylko ci się zamarzy, enjoy your time in usa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja to wiem, ale jak widać nie dla każdego to jest logiczne :D Do Polski mi się nie śpieszy i czym dłużej tu będę tym lepiej dla mnie :D Ten rok (albo i dłużej) jest mój i zamierzam korzystać !

      Usuń
  9. Tak, korzystaj ile sie da, bo przeciez spelnilas maarzenie i to tylko twoja zasluga i ciezka praca, a teraz pewnie sie slyszy glosy w stylu 'ale masz fajnie, zazdrosze ci, ...' .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ''zazdroszcze Ci'', "zaprosisz mnie?" "czekam na zaproszenie" "wysłałabyś mi buty"

      Usuń
    2. Dokładnie! Człowiek dąży do realizacji swoich marzen, planow - i przeciez nie jest tak, ze sie siedzi spokojnie a to wszystko 'samo sie zrobi'. I naprawde nie rozumiem takich ludzi co wszystkiego zazdroszcza, mowia co masz robic. Czasem droga do realizacji planow jest dluga, ale potem sie okazuje ze warto było!

      Usuń
    3. dokładnie! Jestem zadowolona z tego, że mi się udało i że rodzina jest cudowna.
      Mimo wszystko przykro mi, że ludzie którzy byli dla mnie najważniejsi, teraz są mi już obojętni ze względu na ich fałszywość i zazdrość :)

      Usuń
  10. Hej:) a wifi dziala ci w telefonie bez problemu wszedzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tam gdzie jest bezhasłowy dostęp do WiFi to tak :)

      Usuń
  11. Jednym słowem to tylko zazdrość dlatego tak mówią że wyjazd do USA to najgorszy decyzja!!
    Spełniaj swoje marzenia!! i nie oglądaj się za siebie!! ;)
    Niech ta chwila trwaa!! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. myslalas juz nad kursami ? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w niedziele zaczynam kurs :) Opisze wszystko w nadchodzących postach :D

      Usuń
  13. świetnie czytać, że jest Ci dobrze. oby tak dalej!
    i rodzinka jest przekochana, widać że starają się abyś się czuła u nich jak najlepiej :)

    czekam jeszcze na jakiegoś posta o dzieciakach :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A u Kasi co tam? Dzisiaj z ciekawosci sprawdzilem jej bloga... a tu zadnej nowej notki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Kasi wszystko ok :) Czas tutaj leci bardzo szybko, więc zapewne nie ma czasu na notki.
      Znamy się anonimku ?

      Usuń
    2. Nie, nie znamy się, tylko od samego poczatku czytałem i czytam wasze blogi xD

      Usuń
    3. Zapomnialem jeszcze dodac, ze w przyszlym roku po maturze zamierzam byc male au pair ;)

      Usuń
    4. czekamy czekamy, ja tu jeszcze do tego czasu będę. Kasia pewnie też :)

      Usuń
    5. Oczywiście, że będę! Nigdzie się nie wybieram !!!!!!! :)

      Usuń