Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2nd HOST FAMILY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2nd HOST FAMILY. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 listopada 2014

Wakacje Au Pair & propozycje postów

Hej ! Dzisiaj mijają 2 miesiące odkąd przyleciałam do Nowego Orleanu!
Szukam pomysłów na nowe notki!   Póki co mam sporo do nadrobienia, ale jeżeli macie jakieś pomysły to śmiało podawajcie je w komentarzach :)


Nadchodzące posty:
  • fotorelacja z NO
  • ostatnie dni w Nowym Jorku
  •  podsumowanie pierwszego roku,
  •    dlaczego nie przedłużyłam roku z tą samą rodzinką,
    i jak wyglądało nasze pożegnanie.
  •  wady i zalety programu Au Pair.


    WAKACJE AU PAIR:


    Dzisiaj dostałam maila od LCC dot. brania przez Au Pair wakacji.
    Stwierdziłam, że o tym napiszę, bo raczej się o tym nie mówi w zasadach programu i wiem, że często jest to zaskoczenie dla Au Pair. Tak, też zaskoczyły mnie niektóre punkty.
    Tłumaczę tylko to, co dzisiaj dostałam od LCC, więc nie piszcie w komentarzach, że nie mam racji bo wy tak nie macie, bo nie ja te zasady wymyśliłam.

    1. Au Pair ma prawo do 2 tygodni wakacji. Jeden tydzień może być wybrany przez host rodzinę, drugi tydzień wybiera Au Pair.

    2. Jest polecane branie pierwszego tygodnia wakacji w ciągu pierwszych 6 miesięcy i drugi tydzień w trakcie drugiej połowy roku.

    3. Au Pair nie powinna brać wakacji w ciągu swoich pierwszych miesięcy, ponieważ jest to czas na poznanie się z host rodziną i dostosowanie się.

    4. Jeżeli urlop jest brany jako poszczególne dni (11 dni !!) to obie strony powinny to zapisywać.

    5.Wakacje to całkowicie wolny czas dla Au Pair.

    6. Jeżeli Au Pair podróżuje z host rodziną i wykonuje obowiązki związane z dziećmi to uważane jest to za normalne godziny pracy.

    7. Jeżeli host rodzina podróżuje, a Au Pair zostaje w domu to i tak należy się jej tygodniowa wypłata oraz host rodzina musi zapenić jedzenie na czas ich nieobecności.

    8. Host rodzina może poprosić Au Pair o wzięcie wakacji, kiedy host rodzina wyjeżdża, ale powinno to być uzgodnione dużo wcześniej.

    * Nie ma przepisu dot. wakacji w kontrakcie.
    Host rodzina powinna omówić z Au Pair wcześniej czy oczekują od niej pracy, spędzania tego dnia jako członek rodziny, czy po prostu jest to jej dzień wolny. Jednak powinno być to wyjaśnione z uprzedzeniem czy jest to dzień wolny odliczany od 11 dni, które przysługują Au Pair, czy jest to dzień extra wolny, który rodzina zdecydowała się nam dać.

środa, 29 października 2014

Halloween #part 1

Najwyższy czas coś napisać. Myślałam, że mając więcej czasu wolnegoo będę pisała częściej, ALE nie. Wolny czas spędzam póki co na dworze kiedy temperatura nie spada poniżej 25 stopni.
Dzisiaj, kiedy to za 4 dni przywitamy listopad na termometrach było 30 stopni !

Dla przypomnienia :
  •  Proces przedłużenia programu w APiA  KLIK


Halloween - wszyscy wiemy, co to za święto i jak się je obchodzi. Wiadomo, w każdym stanie może się to troszkę różnić, czy też może być zależne od tego w jakiej okolicy mieszkamy. W Chappaqua mieszkałam wśród dużej ilości rodzin żydowskich, więc aż tak nie było widać tego Halloween, natomiast tu w Nowym Orleanie jest zupełnie przeciwnie! Pierwsze halloweenowe ozdoby pojawiły sie na podwórkach 29 WRZEŚNIA. Ponoć w NO to święto jest obchodzone "huczniej" niż Boże Narodzenie. Niemniej jednak, niektóre domy są tak ozdobione pomarańczowymi lampkami, że już wygląda jak Christmas Time.

Kilka fot z okolicy. Zdjęcia zrobiłam na początku października :) Muszę przyznać, że czasami wracając wieczorem do domu pieszo, naprawdę można się przestraszyć.
 Dokłanie 3 października, hostka wysłała mnie pod dom swoich znajomych.
"Idź a róg tej ulicy i tej. Tam jest dom moich znajomych, którzy co roku stroją dom. Musisz to zobaczyć." Ok. Wiedziałam, że amerykanie czasami wariują, ale to po prostu mnie rozwaliło.






A tak dom wygląda wieczorem....

Reszta zdjęć z okolicy:





 

środa, 24 września 2014

#Nowy Orlean #schedule #filmowanie

Wczoraj minęły 2 tygodnie odkąd przyleciałam do NOLA. Póki co cały czas jest idealnie.
Pogodaa dopisuje, hości są świetni, a dziecko super. No i praca dużo dużo łatwiejsza.
Ostatnio jak hostka dała mi rozkład na ten tydzień to zapytałam jej czy to dalej moje "orientation", a ona, że nie. Tak będzie wyglądała Twoja praca mniej więcej :) Wrzesień do miesiąc jej powolnego wracania do pracy, więc godziny się zmieniają. Na razie dopasowuje to tak, żeby małego karmić piersią. Oczywiście karmię go też butelką, ale hostka mówi, że nie czułaby się najlepiej gdyby miała przestać go karmić piersią :D

Dla przykładu mój rozkład na ten tydzień:

Poniedziałek:  7.30 - 11.20 &  13.15 - 15.00
Wtorek:           9.00 - 11.00 &  14.00 - 15.30
Środa:              9.00 - 11.00 &  14.00 - 16.00
Czwartek:        8.20 - 11.40 &  19.30 - 21.30 
Piątek:             9.00 - 11.00 &  13.00 - 15.00
Sobota:                         W O L N E
Niedziela:                     W O L N E

Ostatnio z okazji tego, że hości poszli na party to miałam długi babysitting. No ale pracowałam wtedy od 13 do 15, a potem dopiero od 19.30 do wstępnie 23.30. Na szczęście moi i Kasi hości chodzą na party razem, więc jak dzieci spią to z Kasią sobie gadamy na Skype, żeby nie było nudno :D Tego wieczoru dostałam SMSa od hostki, czy mogą wrócić około 00.30. Mówię, że OK bo mały śpi, a ja skajpuję z Kasią. Mija 1...nikogo nie ma, mija 2.....nikogo nie ma. Wrócili o 2.20 juz od drzwi mnie przepraszając, a host jak to host wytłumaczył się " to jej wina" wskazując na hostkę.
Potem zapytali mnie czemu nie śpie...trochę mnie zaskoczyli tym pytaniem, bo przecież pracuję prawda? No, ale powiedzieli, że następnym razem mam iść spać i wziąć monitorek do siebie, a  jak wrócą to po prostu go ode mnie wezmą.

Wracając do Nowego Orleanu....JEST PIĘKNY! Palmy, które pokochałam od pierwszego ich ujrzenia na Florydzie. Ludzie...bardziej otwarci. Spacerując przez downtown nie ma tego pośpiechu i biegu jaki był w Nowym Jorku. Oczywiście kocham Nowy Jork i zawsze wysiadając na Grand Central miałam uśmiech od ucha do ucha. Mam też wielką nadzieję, że przed powrotem do Polski, uda mi się zobaczyć NYC jeszcze raz :D

Do samego downtown mam 20 min streetcarem, który jedzie z prędkością roweru, haha!
Oczywiście ani po bokach ani z przodu nie ma okien, więc wiatr we włosach gwarantowany :)



Pierwsze miejsce, do którego zabrała mnie Kasia to Café du Monde. Najstarsza nowo orleańska restauracja (lub ikona NO), która słynie z kawy i tzw. beignets. Jak widać, na brak ludzi nie mogą narzekać. Kolejki są dłuugie, a stolik? Myślałam, że będzie to jak w każdej restauracji.. ale nie. Widzisz wolny stolik to tam siadasz a obsługa przychodzi po jakimś czasie i zbiera zamówienia. Zdarza się, że przychodza i biorą zamówienia od kilku stolików BEZ ZAPISYWANIA na kartce.
Czynne 24h :)
 


idźmy dalej...


CORAZ BLIŻEJ ŚWIĘTA
CORAZ BLIŻEJ ŚWIĘTA




Wróćmy na uptown, gdzie mieszkam...
Tym razem mieszkam w takim miejscu, w jakim chciałam mieszkać w stanach.
Dokładnie tak, jak sobie to wyobrażałam.
Dom przy domie, samochody parkowane na ulicy, wszędzie blisko, restauracje, kawiarnie.
Paaark, gdzie mogę w końcu iść się wyjeździć na rolkach po terenie płaskim.
Więcej zdjęć z okolicy wstawię w najbliższej przyszłości :D
 
ulica przy której mieszkam

Audubon Park.
Pieszo jakieś 10-15 min od domu.
Ładnie, zielono, z polem golfowym, blisko do rzeki,
idealne warunki do jeżdżenia na rolkach, czy na rowerze.

Ostatnio przejeżdżając wieczorem koło parku z Kasią, zauważyłyśmy dużo reflektorów, które otaczały żółty dom. Następnego dnia w trakcie przerwy, wybrałam sie tam z Magdą.
Okazało się, że kręcą tam odcinki do "NCIS: New Orleans" , które będzie można oglądać w TV jakoś od października.



Btw. Ostatnio powiedziałam hostce, że słyszałam,
że Sandra Bullock ma dom gdzieś w Nowym Orleanie.
Hostka dała mi adres i powiedziała, że to jakieś 20 min rowerem od nas.
dokładnie mieszka na jednej ulicy za mną, ale ulica jest długa, więc sporo do przejechania.
Powiedziała też, że syn Sandry chodzi do przedszkola z synem hostki koleżanki.


To chyba na tyle. Następną notkę poświęcę procesowi przedłużania programu.
Jeżeli macie jakies pytania dot. tego tematu to śmiało pytajcie w komentarzach, a ja postaram się na nie odpowiedzieć w najbliższym czasie :)


środa, 17 września 2014

Nowy Orlean !

Taaaak! Jeeestem!
Chciałam napisać od razu po przylocie, ale nie było jak :)
O 5.30 rano wyjechałam z Chappaqua a o 11.30 nowo orleańskiego czasu byłam już na miejscu.
Uczucie? yyyy....zero! Po pierwsze byłam najszczęśliwszym człowiekiem na świecie kiedy stamtąd wyjeżdżałam. Po drugie, hości i dzieci spali, więc po prostu wyjechałam.
Dopiero na lotnisku chyba dotarło do mnie, że przecież właśnie kończę jeden etap amerykańskiego życia i zaczynam nowy!

Leciałam DELTĄ i mam nadzieję, że już nigdy więcej nie będę musiała z nimi latać.
Przed pierwszym lotem, a dokładniej przed wejściem na pokład zabrano mi moją podręczną walizkę twierdząc, że jest za duża! Oczywiście wymiary były zgodne z tymi, na stronie lini.
Do luku bagażowego zabrali około 20< małych walizek.
Do tego trzeba płacić za każdą sztukę bagażu głównego. Agencja (APiA) kupuje przelot, ale bez bagażu głównego, więc płaciłam 25$ za pierwszą sztukę i 35$ za drugą.
Rolki poszły pocztą.

Dla zainteresowanych 2x 23kg no i 8 kg podręczna.
Plus plecak no i rolki.
Plus, 10 kg wysłałam do Polski a 10 kg oddałam Agnieszce i 7kg oddałam smietnikowi.
Troszeczkę się nazbierało.
Walizki kupiłam na amazonie za $140 wszystkie 3.
Mam nadzieję, że wytrzymają troszkę dłużej niż te, które przyleciały ze mną do US rok temu.


Chmury pozwoliły mi nacieszyć się Nowym Jorkiem z góry.
Czy ostatni raz? Nie wiadomo !

 
Zaraz po tym jak byliśmy nad chmurami zasnęłam i obudziłam się gdy samolot znajdował się na pasie w Atlancie. Oczywiście obudziłam się w momencie, kiedy koła dotknęły ziemi, więc nie wiedziałam co się dzieje.
Jako, że lotnisko w ATL jest największym na świecie musiałam spoooooro przejść. A to na dół, a to znowu na góre, a to prosto, i znowu na dół. 10 min czekania i już wejście na pokład.
ATLANTA
NOWY ORLEAN

Wysiadłam i pierwsze co dostałam to w pysk gorącym, dusznym powietrzem hahaha!
Po bagaże trzeba było iść na dół, ale zanim zeszłam to już hostka mnie wołała, żebym ją zauważyła.
Karmiła małego, więc nie mogła podejść. Podeszłam, przytuliłam ją, poczekałam, aż skończy karmić i wtedy poszlismy po moje walizki. Miał być też host, ale musiał zostać w pracy.
Pojechalismy do domu (jakieś 20 min), po drodze hostka wypytala mnie co lubie jeść na sniadanie, lunch i kolacje. Cieszyła się, że łatwo mnie karmić xd
W domu pokazała mi wszystko, co gdzie jest. Od razu poznałam pierwszą sprzątaczkę, która przychodzi we wtorki. Potem zaprowadziła mnie na góre, gdzie jest tylko mój pokój, łazienka, dłuuuuugi korytarz i na końcu mały salonik, i pokój z którego nikt nie korzysta i mi też nie jest on potrzebny. Zresztą mój pokój mały nie jest. Porównując to co miałam u ex rodzinki, a to co mam teraz to luksus.


Potem razem z hostką poszłysmy się przejść po okolicy. Pokazała mi wszystkie sklepy na Magazine Street, restauracje, kawiarnie itp. Poszlismy też do Whole Food po płatki dla mnie. Potem ja zajmowałam się małym, a hostka zrobiła kolacje. W trakcie kolacji wrócił host, ale rozmawial przez telefon więc pomachał bardzo wysoko ręką. Dopiero jak skończył to podszedł i zapytał czy się uścikamy na powitanie.Powiedział też, że bardzo się cieszy, że już z nimi jestem. Dużo rozmawialismy, smialismy się. Już pierwszego dnia czułam się tu lepiej niż w ex domu po roku, ale o tym może później :P Mam dużo wolnego czasu bo pracuje na prawdę MAŁOOO, więc notki będą się pojawiały się znacznie częściej niż wczesniej :)
 

                                           

wtorek, 8 lipca 2014

# Perfect Match

To może po kolei, chociaż kolejność trochę inna niż to zazwyczaj bywa przy przedłużeniach :P
Jeszcze przed majowym wyjazdem do Polski przyszły papiery...
Hości zapytali mnie czy chciałabym u nich zostać. Powiedziałam, że NIE WIEM, ale odpowiedź i tak brzmiała NIE TUTAJ. Wiedziałam, że będę przedłużać, ale nie chciałam im tego mówić od razu bo wiedziałam, że kimat się zmieni, a trochę tu jeszczę muszę zostać.
Zanim pojechałam do Polski chciałam przedłużyć o 9 miesięcy....Jednak po powrocie z Polski przedłużyłam o 12 :D

Moją perfect family miałam już przed wysłaniem papierów do agencji. Można? można. haha
Rozmawiając z Kasią na skype (miałyśmy razem orientation, ale znamy się jeszcze z Polski), rozmawiałysmy o przedłużeniu. Ona wiedziała, że zostaje ze swoją cudowną rodzinką, ja jednak odliczam dni, żeby wyjechać od mojej.
Koleżanka Kasi hostki szukała au pair i koniecznie chciała kogoś sprawdzonego z Polski, więc zapytała Kasi czy ona nie zna kogoś kto by chciał przylecieć. Kochana Kasia wspomniała o mnie  i powiedziała, że już jestem w US. Wysłałam Kasi moje referencje, które mialam na profilu, stary i nowy list do hf i zdjęcia. Kasia przesłała wszystko swojej hostce, a ta przesłała do K (moja nowa hostka). Następnie K powiedziała, że chce ze mną gadac na skype, ale z racji tego, że była w szpitalu nie było to za bardzo możliwe. Moje host dziecko miało się dopiero urodzić :)
Pod koniec maja odezwała się K. Napisała mi w mailu o nich, podesłała foty i umówiłysmy się na skype. Dwa dni później mieliśmy skype. Stresowałam się tak samo jak przed rozmowami z rodzinkami w zeszłym roku, ale jakoś poszło. Była i hostka i host. Obyło się bez pytań "Co byś zrobiła gdyby...". Rozmowa była na luzie i z poczuciem humoru. Pytali co robię w wolnym czasie, co lubie jeść, a czego nie lubie. Co bym chciala zobaczyć w ciągu drugiego roku, jak przeżyłam pierwszy rok, jakie mam relacje z moimi hostami itp.
Mimo, że byłam ich pierwszą AP, z którą rozmawiali to i tak po pierwszej rozmowie byli zdecydowani na mnie (oczywiście Kasia dała im o mnie dobrą opinie :*)
6 czerwca wysłałam papiery i zgodnie z amerykańską pocztą powinny dojść w 2 dni. Ode mnie do agencji jest jakieś 20 min samochodem. Mijały dni, tydzień, a papiery nie doszły. Pisałam do agencji, a oni, że mam chwile poczekać. Potem poleciałam do Chicago i tam  16 czerwca dostałam maila, że papiery nie doszły, a mój DEADLINE jest 18 czerwca. Pisała do mnie LCC mojej nowej rodzinki i dwie babki z agencji. Agencja wiedziała, że rodzina na mnie czeka, ale musieli dostać moje papiery.
Babka od przedłużeń napisała, że zapisze sobie, że papiery juz dawno wysłałam i jezeli dojdą po deadlinie, dalej będę mogła przedłużać. Napisała maila na pocztę będąc jeszcze w Chicago, że dnia takiego i takiego z adresu takiego wyslalam papiery i nie doszły. O dziwo 2 dni po moim mailu, w dniu kiedy był deadline dostałam maila od agencji, że dostali moje papiery.
6 dni później (24 czerwca) miałam już otwarty profil. Pojawiały się rodzinki, ale wszystkim odmawialam bo czekałam na tą, do której wiedziałam, że jadę :)
Pojawili się, ale wyjechali na wakacje, więc musiałam czekać. Finally, wczoraj dostałam  maila od agencji:

Dear Sandra,
 Congratulations on your Extension Match!

A więc mój drugi rok spędzam w NOWYM ORLEANIE, LOUISIANA!
Jak przylecę, chłopczyk będzie miał 4 miesiące :)


MATCHE, KTÓRE MIAŁAM OD 24.06 DO 07.07

1. City, State: Sparks, MARYLAND
Gender and Age of Children: Male-7, Male-5, Female-1
Pets: Dogs 
2. City, State: Los Angeles, CALIFORNIA
Gender and Age of Children: Male-6, Female-4, Male-0
Pets: None 
3. City, State: New Orleans, LOUISIANA
Gender and Age of Children: Male-0
Pets: None 
4. City, State: lutherville, MARYLAND
Gender and Age of Children: Male-2, Male-0, Unknown-Expecting a baby
Pets: Dogs

5. City, State: HOPEWELL JUNCTION, NEW YORK
Gender and Age of Children: Female-11, Female-10, Female-8, Male-7
Pets: None

6. City, State: Bowie, MARYLAND
Gender and Age of Children: Male-2, Female-0
Pets: None 
7. City, State: Chevy chase, MARYLAND
Gender and Age of Children: Male-0, Male-2, Female-5, Female-7
Pets: None 
8. City, State: MERCER ISLAND, WASHINGTON
Gender and Age of Children: Male-2, Male-0
Pets: Dogs