niedziela, 10 sierpnia 2014

#Canada Tour - dzień 1

Minął już miesiąc od ostatniej notki. Nie mam pojęcia, gdzie ten czas tak ucieka, ale to dobrze w sumie. Odliczam już dni, kiedy będę wsiadała w samolot do NOLA :D
Mam dużo zaległości, ale nadrabiam. W tym miesiącu notki pojawiać się będą częściej niż zwykle.

Razem z Agnieszką wykupiłyśmy sobie weekendową wycieczkę do Kanady. Z racji tego, że mam duuuuużo zdjęć opis wycieczki będzie w 2-3 postach.

18 lipca 2014

PIĄTEK
Autobus z Chinatown wyruszał o 8 rano, a że zdarzają się spóźnienia pociągów to musiałyśmy z Agą wybrać się pierwszym pociągiem do Nowego Jorku.
Ja swój miałam o 4.57 RANO. Z racji tego, że mam twardy sen i czasami 7 budzików nie wystarcza na obudzenie mnie, to z czwartku na piątek nie kładłam się spać.
Z domu na dworzec mam 10 min samochodem, ale na wszelki wypadek taxi zamówiłam na 4.25.
O 4.35 taxi nie było, więc dzwonie do nich a pan mówi mi, że kierowca wyjechał 5 min temu.
Czekam i czekam, dochodzi 4.40 a taxi dalej nie ma. Dzwonie znowu, nikt nie odbiera.
W końcu o 4.45 JEST ! Więc jest szansa, że zdążę. Dojechałam na dworzec, weszłam na góre, kupiłam bilet, zeszłam na dół i już przyjechał pociąg, więc jakimś cudem zdążyłam :)
Całą drogę z Chappaqua na Grand Central starałam się nie zasypiać, co nie było łatwe!
Po niespełna godzinie spotkałam się z Aga na dworcu i poszłyśmy na kawę do Starbucksa. Następnie wróciłysmy się na dworzec bo stamtąd miałyśmy metro (zielona linia 4,5,6) na Canal St. Stamtąd pieszo przeszłyśmy się już na miejsce zbiórki. Została nam jakaś godzina do odjazdu.
Chodząc po Chinatown zwróciłam uwagę na przebiegające przed nami zwierzątko, mówiąc do Agi "oooo wiewiórka" dopiero po chwili zdałam sobie sprawe, co tak na prawdę widziałam,
"fuuuuj to szczur". Tak, szczura pomyliłam z wiewiórką.

Droga była dosyć dłuuuga, ale przespałam większość, więc nie narzekam !

Pierwszy stop! WATKINS GLEN STATE PARK. (USA)
Mimo, że parki przeważnie nie robią na mnie wrażenia, teraz mogę powiedzieć, że
ten jest piękny! Nawet zdjęcia nie odzwierciedlają tego, co widziałyśmy na żywo.
Przechodzenie pod wodospadem i bycie później mokrym było super haha !










Po parku, znowu siedzenie w autokarze, ale w końcu dojechaliśmy. Przed granicą amerykańsko-kanadyjską miałyśmy troche czasu na zjedzenie czegokolwiek.
Niagara Falls City znajduje się jeszcze w USA tuż przy granicy stanu NOWY JORK.
 
 
 
 
 
  
 
 














Po przerwie kierunek był tylko jeden - KANADA.
Stojąc na Rainbow Bridge w kolejce  do przejścia granicznego trafiliśmy na fireworks show.
 
 
 
 
 Dojechaliśmy do punktu granicznego i wszyscy musieli wysiąść i wejść do budynku, w którym siedziało dwóch celników i sprawdzało paszporty. Nasz DS teoretycznie potrzebujemy do wjazdy DO USA, więc zostawiłyśmy go z Agą w autokarze, ale panowie ładnie o niego poprosili, więc musiałysmy biegać po owy papier. Zobaczyli, wbili pieczątkę w paszport i gotowe.
Dwie osoby miały problemy z paszportem, więc zatrzymali ich na granicy a my pojechaliśmy dalej.
Jak to pani przewodniczka powiedziala "its okeeeej, it happens".
 


Po 20 minutach dojechalismy już do hotelu.
 
Z racji tego, że nie chciało się nam jeszcze spać, postanowiłyśmy przejść się po okolicy.
Doszłyśmy do sklepu, gdzie kupiłyśmy kawe i wróciłyśmy do hotelu.
Bardzo dziwnie było widzieć znaki, na których zamiast MPH były KM/H.


Po powrocie do hotelu wzięłysmy prysznic i poszłyśmy spać bo rano o 7.30 był już wyjazd :o

4 komentarze:

  1. W jakim mieście jesteście.Bo chyba nie napisałaś, albo ja nie doczytałam co też jest możliwie. A tak poza tym witam w kanadzie. Ja taka wakacyjna obywatelka :)

    U mnie zresztą też relacja z Kanady :) suenosavida.blogspot.com/
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był tylko wypad na weekend kilka weekendow temu xD

      Usuń
  2. Jezu, ja to nie wiem, kiedy tam zawitam.... O_o

    OdpowiedzUsuń